Gotowanie to akt miłości, podarunek, sposób na dzielenie z innymi małych sekretów*

spaghetti

Uwielbiam włoską kuchnię, odkąd pierwszy raz, jako nastolatka pojechałam na wycieczkę szkolną do Wenecji. Potem często odwiedzałam Włochy a moje zamiłowanie do tamtejszej kuchni umacniało się za każdym razem. W kuchni włoskiej uwielbiam wyważenie smaków, ziół, kolorów i zapachów. Poznałam wiele osób, od których nauczyłam się, że posiłki należy celebrować, a najlepszą przyprawą jest miłość do gotowania. Nie zawsze lubiłam i umiałam gotować. Przypalałam nawet ziemniaki, aż pewnego dnia wszystko zaczęło układać się w jedną całość. Gotowanie teraz sprawia mi ogromną frajdę, wręcz relaksuje. Do tego zadowolenie biesiadujących ze mną osób mobilizuje mnie do dalszego działania. W potrawach kuchni włoskiej uwielbiam to, że jedne są niesamowicie proste i szybkie w przygotowaniu. Innym należy poświęcić trochę więcej czasu, jednak smak i aromat w obu przypadkach jest doskonały. Lubię robić potrawy od podstaw, nigdy nie kupuje gotowych sosów, w ten sposób mam pełną kontrolę nad smakiem posiłku. Do tego wiem, co tak naprawdę zostało użyte, w dobie konserwantów to naprawdę ważne. Czasem gotowe proste jedzenie ma długą listę „składników” a ten najważniejszy znajduje się na samym końcu i jest go najmniej. Dlatego polecam robić posiłki samemu. Wiem, już słyszę głosy, ale to zajmuje dużo czasu, nic bardziej mylnego. Dziś zaproponuje Wam jedną z prostszych i bardziej znaną z potraw włoskich, która doczekała się wielu wariacji. Każdy przyrządza ją na swój własny sposób i dodaje różne dodatki, co jest ogromnym plusem. Bazę potrawy stanowi makaron, rodzaj możecie użyć według własnego uznania. Ja najczęściej stosuje makarony razowe bądź wykonane w 100% z semoliny. Tym razem wykorzystałam ten drugi rodzaj makaronu, który wykonany jest z jednej z najlepszych i najzdrowszych gatunków mąki pszennej. Semolina zawiera wiele witamin, mikro i makroelementów, m. in. wapń, fosfor, potas, żelazo, miedź, mangan, cynk, witaminy z grupy B oraz witaminę E i kwas foliowy. Zawiera też luteinę, która jest bardzo ważna dla wzroku chroni oczy przed uszkodzeniem przez wolne rodniki. To właśnie semolinie włoski makaron zawdzięcza swój smak i wygląd, po ugotowaniu nie skleja się i jest al dente. Kształt makaronu pozostawiam również do wyboru, ponieważ każdy ma swoje przyzwyczajenie. Ja uwielbiam, by potrawa nawet prosta robiła wrażenie. Dlatego wybrałam kolorowe kokardki, do których używa się tylko naturalne barwniki jak burak czy szpinak. Taki makaron już sam w sobie ma ciekawy smak, ale nie wpływa on bardzo na całą potrawę.

Składniki dla dwóch osób: _ARA0945

  • Makaron kokardki ok. 200 gr
  • Dwa ząbki czosnku
  • Puszka pomidorów krojonych bez skórki
  • Tuńczyk w sosie własnym
  • Natka pietruszki
  • Koncentrat pomidorowy
  • Garść czarnych oliwek
  • Starty ser grana padano
  • Sól i pieprz

Na rozgrzaną patelnię wrzucamy pomidory, czosnek oraz pokrojone oliwki, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotujemy sos aż zgęstnieje, przez około 5 – 7 minut. Jeśli jest rzadki dodajemy koncentrat pomidorowy. Na koniec dodajemy tuńczyka i chwilę podgrzewamy. Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie. Ugotowany układamy na talerzu, dodajemy sos z tuńczykiem, całość posypujemy natką pietruszki oraz startym serem grana padano. Bon appetit!

*Sophia Loren

_ARA0963
makaron
_ARA0927 _ARA0971
kuchnia włoska kuchnia włoska

 

2 Komentarzy

  1. Polecam serdecznie, nie dość, że łatwe w przygotowaniu to jeszcze doskonały smak! Smacznego życzę 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*