„Spotkał katar Katarzynę, Katarzyna pod pierzynę…”*

_ARA0200Bywają takie dni, kiedy podniesienie ręki ze szczotką do włosów sprawia mi wiele trudności. Czuje ogólne rozbicie i brak chęci do życia. Wtedy wiem, że zaczynają się pierwsze objawy przeziębienia. Choć staram się dobrze odżywać, uprawiam sport, niestety tym razem nie dałam rady obronić się przed wirusem. Katar, czyli ostry nieżyt nosa, jest często jednym z objawów przeziębienia. Nie lubię tego stanu, chyba jak każdy z was. Chorobie sprzyja kapryśna zimowa aura, spadek temperatur, opady śniegu czasem deszczu, chłodny wiatr, wszystko to sprawia, że stajemy się bardziej podatni na infekcje. Dużą rolę odgrywa też niska wilgotność powietrza w zamkniętych pomieszczeniach, które podczas ogrzewania grzejnikami, pozbawiane jest pary wodnej, w konsekwencji której dochodzi do wysuszenia błony śluzowej nosa.

Uporczywe objawy 

Zakażenie katarem ulega bardzo szybko, ponieważ pierwsze objawy pojawiają się zazwyczaj już w ciągu 24-28 godzin. Ja swój katar „dostałam” od mojego męża. Katar objawia się spuchniętym, zaczerwienionym nosem, poczuciem rozbicia i osłabienia. Zaczynamy kichać, pojawia się stan podgorączkowy oraz ból głowy. Dzieje się tak dlatego, że dochodzi do przekrwienia i obrzęku błony śluzowej przewodów nosowych z uciskiem w okolicy zatok czołowych i szczękowych. Mamy poczucie zatkanego nosa, utrudniającego nam oddychanie. Powoli zanika smak, zapach, spada apetyt, a ciągłe wycieranie nosa już nie wystarcza. Uciążliwy katar utrudnia nam życie, jednak najgorzej jest wtedy, gdy przechodzi w stan przewlekły. Potocznie i żartobliwe mówi się, że leczony trwa siedem dni a nieleczony tydzień, jednak czy zawsze katar trwa właśnie tyle? Czy może być objawem poważnej choroby oraz jak sobie z nim poradzić?

Leczyć czy czekać aż sam przejdzie?

Katar trwa zazwyczaj od 5 do 7 dni i niestety przebycie go, nie daje nam żadnej odporności na kolejne zachorowanie. Wiele osób twierdzi, że nie ma znaczenia czy się go leczy czy czeka aż sam przejdzie, jednak nie można go lekceważyć i bezwzględnie należy z nim walczyć. Katar może stać się przyczyną poważniejszych komplikacji zdrowotnych doprowadzając nawet do zapalenia oskrzeli i płuc. Podczas infekcji lekarz zaradzi nam pozostanie w domu a tym samym odizolowanie się od otoczenia, tak aby nikogo już nie zarażać. W zmniejszeniu dolegliwości dobry efekt może nam przynieść kuracja napotna, czyli przyjmowanie dużej ilości gorących płynów. W walce z katarem stosuje się również zwiększone dawki witaminy C, które znacznie łagodzą jego skutki i skracają czas jego trwania. Witamina C wzmacnia i uszczelnia osłabione ścianki naczyń krwionośnych, utrudniając w ten sposób wirusom i bakteriom przedostawanie się do wnętrza komórki. Ale nie sięgajcie po witaminę C zamkniętą w tabletkach a po zawartą w naturalnych produktach, szczególnie w wyciągu z dzikiej róży! Dziś towarzyszą mi głównie krople i niezliczona ilość chusteczek. Jednak krople nie usuwają kataru a przynoszą jedynie krótkotrwałą ulgę. Pamiętajmy, aby nie używać ich zbyt długo, bowiem mogą doprowadzić do podrażnienia śluzówki czego efektem jest jeszcze większy katar. Ulgę w katarze może przynieść inhalacja, do wrzątku można dodać łyżkę soli lub zioła szałwię czy tymianek, które mają właściwości ściągające. Przykrywamy głowę ręcznikiem tak, aby para nie uciekała na boki i wdychamy.

 Jak unikać kataru?

Pamiętajmy o odpowiednim ciepłym ubraniu szczególnie w okresie zimy, kiedy nasza odporność może ulec osłabieniu. Pijmy herbatę, z cytryną, miodem, imbirem lub z sokiem malinowym. Dziękuje kochanie za dostarczenie naturalnego soku z malin wyszukanego w sklepie ze zdrowa żywnością! Hartujmy się. Odporność podniesiemy poprzez uprawianie sportu, branie prysznica o zmiennej temperaturze, jeśli możemy korzystajmy również z sauny. Regularnie wietrzmy mieszkania również zimą, utrzymujmy odpowiedni poziom nawilżenia. Tym razem zdołałam przeleżeć w łóżku jeden dzień. Dziś czuje się o wiele lepiej, choć katar jeszcze nie odpuszcza. Piękna pogoda za oknem sprawiła, że miałam ogromną ochotę wyjść na spacer. Jednak zdrowy rozsądek kazał mi jeszcze pozostać w domu. Ale przynajmniej przez okno mogłam podziwiać zimowy świat. Przypomniało mi się jak w dzieciństwie podczas choroby siedziałam w oknie patrząc jak inne dzieci bawią się na zewnątrz. Przy okazji trochę wygrzałam się na słońcu. Na obiad obowiązkowo musiał pojawić się rosół, który w naturalny sposób pomaga również w walce z przeziębieniem. Z kawy nie zrezygnowałam, jest to mój codzienny rytuał czy uzależnienie, kocham jej smak. Zamiast chodzić i marudzić, że przeziębienie mnie dopadło postanowiłam wykorzystać ten czas na nadrobieniu zaległości filmowych, czytaniu oraz zainspirowało mnie do napisania tego postu. Taki czas jest także wspaniałą wymówką do spędzenia trochę czasu na dolce far niente!

*Jan Brzechwa

_ARA0255 _ARA0247
_ARA0246 _ARA0238
_ARA0292 _ARA0260
_ARA0194 _ARA0294

 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*